Za każdym razem gdy. Dzień Świstaka.

Och jak dawno mnie tutaj nie było. Za każdym razem gdy.  Otwieram edycję bloga i klikam "dodaj nowy post" -  mam ochotę by wrócić na stałe do pisania. I wracam. Piszę, publikuję i zatracam się ponownie w codzienności. Takiej wiecie, zwykłej, raz lepszej raz gorszej. Wybieram priorytetowe sprawy do załatwienia i pisanie znowu jest na samym końcu.  Przerwa. Czasem długa, czasem krótka. Chwila refleksji. Otwieram edycję bloga i klikam "dodaj nowy post" - mam ochotę by wrócić na stałe do pisania... 







Ostatnie 7 dni dały mi w kość. Tak długiego i silnego bólu głowy nie miałam jeszcze nigdy. Test na Covid negatywny. Migrena? Nie wiem, nigdy nie miałam. Coś gorszego? Oby nie. Przemęczenie i stres. Być może. Zdecydowanie czeka mnie trochę diagnostyki. 

Upiekłam dzisiaj pyszne ciastka. Maślane, lekko słone. Idealne. Z migdałami i czekoladą. Dzisiaj czułam się zdecydowanie najlepiej biorąc pod uwagę 7 ostatnich dni. Dobrze jest czuć się dobrze. Jeśli masz ochotę spróbować, zostawiam przepis. Są warte grzechu. 


100 g czekolady

100 g posiekanych migdałów - wcześniej sparzonych o obranych ze skórki (ja dodałam też trochę orzechów laskowych) 

100 g roztopionego masła

100 g białego drobnego cukru

50 g cukru brązowego

1 jajko

1 łyżka cukru waniliowego

200 g mąki pszennej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki soli 


Rozgrzej piekarnik do 180 stopni (góra i dół). Posiekaj czekoladę i migdały. Rozpuść masło i ubij je razem z cukrem  i brązowym cukrem. Dodaj jajko i jeszcze chwilę ubijaj. wmieszaj cukier waniliowy, mąkę, proszek do pieczenia i sól. Na koniec wrzuć czekoladę i migdały Wymieszaj i uformuj kulki. Ułóż na blasze do pieczenia i dociśnij przed pieczeniem. Piecz na środku piekarnika przez około 12 - 15 minut.








Brak komentarzy

Prześlij komentarz