34

Wczoraj skończyłam 34 lata.  Minął kolejny rok. Minęły kolejne urodziny. Przez ostatnie lata nie liczę lat, jakkolwiek to brzmi. Czasem nawet muszę się zastanowić, które urodziny nadchodzą. Wczorajszy dzień był bardzo spokojny, spędziłam go z dziećmi a wieczorem dołączył do nas S. Oczywiście były prezenty. Kilka tygodni temu mąż podpytywał mnie, co bym chciała dostaćna urodziny. Zaczęłam wymieniać rzeczy ( takie wiecie), które właśnie planowałam sobie sama kupić lub po prostu chciałam aktualnie mieć typu wałek do jogi, poduszka do medytacji, karty anielskie, książka o winie i takie tam. Okazało się, że S. skrupulatnie wszystko zapamiętał i dostałam wszystko, co wtedy wymieniłam :) Zażartowałam, że za rok gdy zapyta - powiem, że chciałabym nowy samochód. 





Dostałam kilka zapytań o pomadkę do ust ze zdjęcia. To nasz polski HEAN i kolor Poppy Red (nr 405). Piękny koralowy odcień wpadający w róż. Mam dwie pomadki z tej serii i bardzo je lubię. Mają kremowe wykończenie, dobrze nawilżają usta i są prawdę trwałe. 



Uczta o północy. Kieliszek białego wina i niebieski ser pleśniowy. Lubię to połączenie. Do tego nowy serial na Netflix. Miłość i Anarchia. Kolejny szwedzki serial, który mnie wciągnął. Piękne kadry, wnętrza, piękny Sztokholm i świetna szwedzka moda. Fabuła też jest niezła, aczkolwiek momentami niezupełnie ją kupuję. Warto obejrzeć. Przyjemne zakończenie 34 urodzin. 


Brak komentarzy

Publikowanie komentarza