Joga i akcesoria

Moje pierwsze zajęcia jogi. 

Doskonale pamiętam swoje pierwsze zajęcia jogi z moją obecną instruktorką. Było to w marcu ubiegłego roku. Dokładniej w okolicy dnia kobiet. Będąc w naszej biurowej stołówce rozmawiałam z koleżankami i powiedziały mi, że wybierają się na zajęcia jogi. Startowała nowa szkoła jogi a zajęcia miały się odbywać w jednej z sal treningowych miejskiej pływalni. 

Chwilę po tej rozmowie zadzwoniłam i zarezerwowałam miejsce. Tego pierwszego dnia zabrałam swoją matę do jogi zakupioną kilka lat temu w Lidlu lub Biedronce, włożyłam bawełniane legginsy, koszulkę, skarpetki i pojechałam na zajęcia. 



Na sali przywitała mnie piękna, niewysoka i bardzo zgrabna dziewczyna. Miłym głosem powiedziała, żebym znalazła sobie kawałek miejsca na sali, tak by można było rozwinąć matę i wróciła do niej po kostki, koc i pasek do jogi. Chwilę potem leżałam opleciona paskiem, w pozycji, której wcześniej nie znałam a mój kręgosłup i uda przechodziły od uczucia niewygody do niezwykłego odprężenia. Teraz już wiem, że ta pozycja to Supta Baddha Konasana a jej wykonywanie ma wiele korzyści, zresztą jak wszystko, co robimy ćwicząc jogę. Przykładowo pozycja o której wspominam otwiera biodra, rozciąga wnętrza ud, poprawia trawienie, usprawnia działanie organów rozrodczych, otwiera klatkę piersiową, harmonizuje oddech, ożywia ciało .... a przecież "tylko leżymy". 

Po relaksacyjnym wstępie instruktorka przywitała nas wszystkich, powiedziała że jogę praktykujemy na boso, bez skarpetek i jeśli to możliwe żebyśmy je ściągnęli. Nie zrobiłam tego i moje pierwsze zajęcia przeżyłam w skarpetkach. Nie zrobiłam manicure i nie czułam się komfortowo. Teraz nie wyobrażam sobie praktyki w skarpetkach i nawet brak wypielęgnowanych stóp nie sprawia mi już problemu, po prostu o tym nie myślę. Nie to jest celem, co nie zmienia faktu, że lubię mieć zadbane stopy i znacznie regularniej teraz o nie dbam, nawet zimą :) Niby błachostka, a jednak dzięki jodze pozbywam się wielu ograniczeń. 

Napewno na pierwszych zajęciach robiliśmy psa z głową w dół, pracowaliśmy z paskiem i chyba robiliśmy podejście do pozycji drzewa. Nie mogłam złapać równowagi. Splataliśmy też ręce na plecach a następnie splataliśmy ręce z przodu - nie mogłam ich wtedy połączyć! 

Na koniec położyłam się na macie w pozycji sawasany, zamknęłam oczy (nie pamiętam czy już wtedy mieliśmy woreczki do relaksu czy jeszcze nie, być może tak) i nałożyłam woreczek na oczy.  Z głośników sączyła się delikatna relaksacyjna muzyka, instruktorka chyba coś wtedy nam czytała. Czułam się mega zrelaksowana. Przez godzinę moje ciało pracowało, ale głowa odpoczywała. Wspaniałe, uzależniające uczucie. Po chwili usłyszałam: "A teraz  delikatnie porusz palcami w dłoniach i stopach, zdejmij woreczek z oczu ale jeszcze ich nie otwieraj, przełóż prawą rękę za głowę i delikatnie przetocz się na prawy bok. Kiedy będziesz gotowa miękko otwórz oczy, unieś się do góry i usiądź w wygodnej dla siebie pozycji".  

Potem podziękowaliśmy sobie za wspólną praktykę, za to, że chciało się nam przyjść i takie tam. Byłam tak pozytywnie naładowana, że czułam niedosyt. Cały czas go czuję. Gdy wróciłam do domu od razu położyłam męża na podłodze w pozycji Supta Baddha Konasany - by poczuł jakie to odprężające. Potem porosiłam go by docisnął mi lekko barki bym mogła spleść ramiona jak w "pozycji orła". Na zajęciach nie byłam w stanie tego wykonać. 

Pełna entuzjazmu poszłam spać nie mogąc się przy tym doczekać kolejnych zajęć. Aktualnie nie wyobrażam już sobie tygodnia bez jogi. Praktykuję sama a w domu i staram się również 1 - 2 razy w tygodniu praktykować pod okien nauczyciela w studio. 



Metoda jogi którą praktykujemy na zajęciach to Hatha Joga. 





Sprzęt 

Ubrania
Gdy już wsiąknęłam i poczułam, że to jest to. Zamówiłam swoje pierwsze legginsy do jogi. Wybrałam te z H&M i jestem z nich bardzo zadowolona, służą mi do dzisiaj. Legginsy do jogi są zazwyczaj wykonane z szybkoschnącego, elastycznego materiału i mają wysoki i szeroki ściągacz, który ładnie modeluje talię. Dzisiaj mam trzy pary i wszystkie są z H&M. Są naprawdę świetne. 

Ćwiczę w koszulkach bawełnianych, lubię te bardziej przylegające do ciała. Fajnie sprawdzają się również sportowe biustonosze - swój mam również z H&M.

Mata 
Jak już wspominałam początkowo mój sprzęt ograniczał się do maty. Na tej zwykłej "biedrnkowej" ćwiczyłam ładnych kilka miesięcy. Postanowiłam sobie, że nie będę kupować niczego dopóki nie wsiąknę na dobre. I w końcu przyszedł czas na matę. Ile wieczorów spędziłam na czytaniu i porównywaniu mat w internecie - tego nie zliczę. Ostatecznie zdecydowałam się na zamówienie maty firmy Bodhi model EcoPro o grubości 4 mm. To był strzał w 10! Mata jest miękka, ale zarazem przyczepna. Nie ślizgam się na niej, nawet gdy moje dłonie lub stopy zaczynaja się pocić. 

Klocki do jogi. 

Mam dwa korkowe klocki do jogi (również marka Bodhi). Początkowo kupiłam jednej, ale z czasem musiałam dokupić drugi. Klocki są świetne. Stabilne, lekkie, praktycznie się nie niszczą. Można również praktykować z klockami drewnianymi, jednak są o wiele cięższe od korkowych. 

Pasek do jogi. 
Co za cudowne narzędzie. Uwielbiam używać paska. Jest pomocy przy rozciąganiu i naciąganiu całego ciała. Mam dwa, jeden cienki a drugi grubszy. Według mnie nie ma znaczenia jakiej firmy będzie. Każdy spełnia swoją rolę. 

Woreczek do relaksu. 

Początkowo śmiałam się z tego woreczka. Przecież można zamknąć oczy, po co jeszcze woreczek. A jednak jest pomocny. Woreczek jest wypełniony siemieniem lnianym i lawendą. Kładąc go na oczy po pierwsze całkowicie blokujemy dopływ światła do oczu, a po drugie woreczek położny na oczach blokuje ruchy gałek ocznych, co jeszcze bardziej pozwala się nam wyciszyć i zrelaksować. Do tego delikatny zapach lawendy działa kojąco na zmysły. Po pewnym czasie zapach lawendy stał się coraz mniej wyczuwalny. Kupiłam więc naturalny olejek lawendowy i co jakiś czas skrapiam nim woreczek. 

Koc do jogi. 

Koce do jogi są zazwyczaj używane przy wykonywaniu pozycji odwróconych, skrętów, wygięć do przodu, pozycjach relaksacyjnych itp. Nie służy do przykrywania ciała -  do tego wykorzystuje się lekkie kocyki. Mój koc ma 30 % wełny. Jest dobrej jakości. Ostatnio rozmawiałyśmy na zajęciach o kocach właśnie. W ostatnich latach a nawet miesiącach jakość tych koców bardzo spadła. Koce te powinny być grube, solidne, gęste. Niestety produkowane są coraz cieńsze, lżejsze i bardzo tracące na jakości podczas prania. Ja swój kupiłam w nui.sklep.pl


To już na tyle w tym temacie. Następnym razem opowiem Wam o moich książkach w tematyce jogi i akcesoriach typu świece, kadzidła itp. 

"Kiedy praktykujesz jogę raz w tygodniu – zmieniasz swój umysł. Kiedy dwa razy w tygodniu – zmieniasz swoje ciało. A praktykując codziennie – zmieniasz swoje życie."



9 komentarzy

  1. Kocha jogę. Ale pierwsze zajęcia były porażką... Obraziłam się:) i przez prawie 2 lata nie chciałam słyszeć o jodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze spotkanie z jogą też było ciężkie. Było to ok. 7 lat temu. Po miesiącu zrezygnowałam, choć bardzo chciałam by było inaczej. Po długiej przerwie dałam sobie kolejną szanse i dzięki super instruktorce zaiskrzyło :)

      Usuń
  2. Ile czasu przeznaczasz na jogę w domu? O jakiej porze dnia lub nocy ćwiczysz ? Jakie muszą być spełnione warunki w domu, abyś mogła się naprawdę oddać jodze ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej jeśli mam wolną godzinę :) i najlepiej wcześnie rano lub wieczorem gdy jest cicho i spokojnie. Aczkolwiek chłopcy się przyzwyczaili i mogę przy nich poćwiczyć.

      Najlepsze warunki w domu? Gdy jestem sama, bo mogę zapalić kadzidła i świece, włączyć muzykę i chłopaki nie przybiegają i nie gaszą co chwilę ;)

      Usuń
  3. Nie mam niestety dostępu do zajęć z instruktorem. Mimo wszystko wykonuje niektóre pozycje sama od dawna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie duża szkoda. Nie ma co ukrywać, zajęcia z dobrym instruktorem są według mnie bardzo potrzebne, jeśli chcemy dobrze wykonywać poszczególne pozycje, nie obciążając kręgosłupa w nieprawidłowy sposób (lub innych części ciała). Czasem mała korekta robi wielką różnicę. No ale wiadomo, czasem nie mamy wpływu na pewne rzeczy, powodzenia więc i wytrwałości bo joga jest wspaniała.

      Usuń
  4. Byłam latem raz na jodze w moim mieście w parku🙂 bardzo mi się podobało i przy moim bieganiu takie rozciąganie było mi potrzebne 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja instruktorka też w lecie organizowała takie plenerowe zajęcia. Świetna sprawa. Rozciąganie jest cudowne!

      Usuń
  5. Ja na razie żadnych akcesoriów sobie nie kupowałam, a joguję od roku :) Wystarczy mi karimata.

    OdpowiedzUsuń