Suma małych radości

Niby zwyczajny weekend. Niczym szczególnym się nie wyróżniający. A jednak.  Spacer po działce. Dużo dobrego jedzenia. Odpoczynek. Małe, gorące ciałka dzieci, które nad ranem wślizgują się do naszego łóżka. Suma małych radości. 

I choć kwiecień miał wyglądać zupełnie inaczej to każdego dnia układam to sobie w głowie na nowo. Każdego dnia walczę z myślami i pytaniami "dlaczego". Jakby mało było wszystkich innych problemów, musiał przyjść jeszcze i ten. Nie ma wyjścia, musimy sobie z tym poradzić. Musimy. 







Brak komentarzy

Publikowanie komentarza