Spokój


Spokój. Czy Wam rownież ostatnio ciężko jest osiągać ten stan? Ja każdego dnia od kilku tygodni przechodzę fazę spokoju, opanowania i optymizmu oraz fazę niepokoju, lęku o jutro i smutku. Już kolejny tydzień "siedzę" z chłopcami w domu. Pracuję niewiele (zdecydowanie mąż jest teraz na pierwszej lini frontu), dużo razem gotujemy, organizujemy sobie domowe przedszkole z materiałów, które wysyłają nam panie przedszkolanki, jeździmy na naszą działkę. Brakuje nam spotkań z innymi ludźmi, rodziną. Chłopaki tęsknią za swoimi kolegami. Jednak jestem wdzięczna za to, że JESTEŚMY. 







Praktykuję jogę. Praktycznie każdego dnia. To moja odskocznia. Mój czas. Dzięki temu jakoś funkcjonuję. To niesamowite jak godzinna praktyka może zmieniać, oczyszczać, dodawać sił. Jestem wdzięczna za to, że ponad rok temu zaczęłam regularne zajęcia. Najpierw raz w tygodniu, potem dwa i trzy. Do tego doszła praktyka w domu. Mój zakres ruchów był bardzo ograniczony.  Ciało się buntowało. Naprawdę. Dalej jest wiele do zrobienia, ale polubiłam to. Po kilku miesiącach regularnych ćwiczeń, gdy dłonie w psie z głową z dół zaczęły mi zjeżdżać z mojej lidlowej maty postanowiłam kupić nową. Później dokupiłam pasek i klocki. Brakuje mi jeszcze porządnego grubego koca. Wszystko działo się naturalnie, wynikało z potrzeby. Tak jest nadal. Rozwijam matę, bo czuję taką potrzebę. 




Pamiętaj, że zawsze wszystko układa się pomyślnie, a jak nie jest pomyślnie to znaczy, że jeszcze się układa

Brak komentarzy

Publikowanie komentarza