Kojące jedzenie i PMS

Cholernie dobre jedzenie, na cholernie złe dni. Jeśli PMS nigdy Cię nie dotyka to prawdopodobnie nie zrozumiesz, co mam na myśli, aczkolwiek wiem, że każdy z nas może mieć gorsze dni. Jednak PMS w tym wszystkim jest takim szczególnym paskudztwem. U mnie jest to kilka dni w miesiącu. Zazwyczaj trzy. Pisałam o tym już kiedyś na blogu w tym miejscu. Wczorajszy dzień to rozdrażnienie i frustracja. Wszystko szło nie tak, a ja mogłabym płakać w poduszkę i krzyczeć jednocześnie. W drugiej połowie dnia było trochę lepiej. Zrobiłam kojące jedzenie PMS - czytaj makaron z dużą ilością masła, śmietany, szpinaku i czosnku a po południu pojechaliśmy na działkę.  Świeże powietrze i rodząca się do życia przyroda trochę mnie uspokoiło. 

Jeśli też masz masz gorszy dzień lub po prostu chcesz spróbować przygotuj: 
- makaron 
- szpinak 
- czosnek 
- masło 
- śmietankę 

Makaron ugotuj. Na patelni rozpuść dużą łyżkę masła, albo dwie jeśli tak czujesz. Wrzuć liście szpinaku ( u mnie dwie duże garście - podaję przepis na 1 osobę). Podsmaż przez chwilę, by liście zmiękły i poddały się ciepłu i ciężarowi rozpływającego się masła. Dodaj czosnek ( u mnie 2 wyciśnięte przez praskę główki). Chwilę smaż. Dodaj makaron wyłowiony bezpośrednio z wody,  w której się gotował i wlej trochę tej wody. Wymieszaj. Weź śmietankę np. 12 procentową do zup i sosów odlej ok 1/3 szklanki, dodaj trochę wody, tej w której gotował się makaron i wymieszaj następnie wlej na patelnię z makaron i szpinakiem. Przez chwilę mieszaj wszystko i pozwól by wszystkie składniki idealnie się połączyły. Jeśli chcesz gęstsze danie po prostu pozwól odparować nadmiarowi wody. 

Nałóż sobie solidną porcję, posól i popierz tak jak lubisz. Smacznego! 


1 komentarz