Weekend bez dzieci

Chłopcy od tygodnia mówili o weekendzie u dziadków. Chcieli zostać tam na noc. W piątek spakowałam ich rzeczy i zawiozłam do moich rodziców na weekend. Nie mogli się doczekać. 


Dziwnie się czułam wracając do pustego domu bez dzieci. Nie zdarza się nam to często. W piątek wieczorem wybrałam się na wieczorne zajęcia jogi a po powrocie obejrzeliśmy z mężem film. Nie mieliśmy konkretnych planów na resztę weekendu, bo tak naprawdę zapomnieliśmy już o tym jak spontaniczny może być weekend bez dzieci. 
W sobotę spałam prawie do 9. Nie pamiętam kiedy ostatni raz spałam tak długo. Zjedliśmy późne śniadanie i wybraliśmy się na spacer po starym Bielsku. Wstąpiliśmy do Galerii Bielskiej BWA a póżniej postanowiliśmy spontanicznie wybrać się na zakupy. Chłopcy tak szybko rosną, chcieliśmy kupić im trochę nowych ubrań. Szybko jednak zdałam sobie sprawę, że zakupy on line biją te klasyczne na głowę. Chodziliśmy, wybieraliśmy a jak już chcieliśmy coś kupić to nie było rozmiaru. Zamiast tego poszliśmy na obiad i wróciliśmy do domu. 






W niedzielę rano trochę czytałam. Wielka księga radości - Dalajlama, Tutu Desmond. Książka to praktyczny podręcznik radości. Uczy, jak śmiać się z samych siebie, jak poradzić sobie z gniewem i strachem, jak praktykować współczucie. Pokazuje, co jest najgłębszym źródłem trwałej radości w zmieniającym się świecie.Dwaj wielcy przywódcy duchowi i laureaci Pokojowej Nagrody Nobla kierują do zabieganych, przepełnionych lękiem i niepewnością ludzi niezwykłe przesłanie. Dzielą się doświadczeniem, opowiadają, co jest podstawą ich emocjonalnego i duchowego życia. Inspirują i zarażają mądrym optymizmem.Dwa światy, dwóch noblistów, jedna radość.póżniej zrobiłam małe porządki i schowałam część ozdób świątecznych. Została nam jeszcze tylko choinka i gwiazda w oknie.  


Po południu pojechałam do rodziców na obiad. Mama upiekła też pyszne ciasto drożdżowe z owocami, kruszonką i dużą ilością lukru. Chłopcy chcieli wyjść i pobawić się na zewnątrz. Wyszliśmy więc do ogrodu pobiegać po śniegu. Pierwszy śnieg w tym roku. Wieczorem wróciliśmy we czwórkę do domu, do naszej codzienności. 








1 komentarz

  1. Bardzo mi się podoba Twój blog, jest taki normalny. Sielsko i ciepło jest u Ciebie, będę regularnie czytać :)

    OdpowiedzUsuń