Zimny weekend.

Ostatni dzień listopada i pierwszy dzień grudnia. W sobotę rano pojechaliśmy do naszego miejskiego schroniska zawieźć pieskom suchą karmę. Byliśmy pierwszy raz i chłopcy byli bardzo podekscytowani. Chłopcy chcieli zabrać jednego z piesków na spacer. Spacerowaliśmy może 20 minut ale Borysowi było bardzo zimno i musieliśmy wracać do samochodu. To był pierwszy tak zimy dzień. Gdy chwilę zagrzaliśmy się w samochodzie pojechaliśmy na szybkie zakupy a później do moich rodziców. Chłopcy chwilę pobawili się na podwórku i zobaczyli przy okazji pierwsze płatki śniegu w tym roku. Gdy wróciliśmy do domu zrobiliśmy obiad i zabraliśmy się za porządki, to znaczy ja sprzątałam a chłopcy budowali pojazd kosmiczny. 

W niedzielę chłopcy byli na basenie i jarmarku świątecznym, a po południu pomagali mi w kuchni. Zrobiliśmy pyszne gofry i dużo bitej śmietany.  To był dla nich aktywny weekend, musieli być bardzo zmęczeni, bo zasnęli już po 18. Myślę, że w nadchodzącym tygodniu zaczniemy wprowadzać świąteczny klimat do naszego mieszkania. Tydzień temu kupiłam domek z piernika do złożenia. Rok temu mieliśmy dużo radości przy jego składaniu. Myślę, że w tym roku będzie podobnie. 



W tym roku podczas akcji "black friday" kupiłam tylko flakon perfum Elizabet Arden Splendor. To mój powrót do tego zapachu. Lubię do niego wracać. Klasyczna kwiatowa elegancja w stylu vintage. 










Brak komentarzy

Prześlij komentarz