Potęga podświadomości

Od dwóch dni a nawet od kilku tygodni układamy LEGO. Świąteczne prezenty zdecydowanie obfitowały w klocki. Ostatnie klockowe prezenty to prawdziwa próba cierpliwości. Dwa ogromne zestawy, w każdym po 840 elementów. Układaliśmy to z chłopcami dwa dni. Opuszki palców bolą mnie do teraz. Wczoraj poszliśmy spać z Borysem przed północą. On oczywiście spał w ciągu dnia, więc energia mu dopisywała.

Rano gdy chłopcy odsypiali stanęłam przed biblioteczką w poszukiwaniu książki na najbliższe dni. Mam wiele książek, które już czytałam i do których lubię wracać, ale są i takie, które czekają na swoją kolej. Prze chwilę przyglądałam się tytułom, aż w końca mój wzrok zatrzymał się na jednej z nich. Potęga Podświadomości Joseph Murphy. To będzie ostatnia książka, którą przeczytam w tym roku.

Książkę tę po raz pierwszy dał mi do przeczytania mój dziadek. Było to w czasach gdy chodziłam do liceum a może nawet gimnazjum. Sama już nie pamiętam. Dał mi ją i powiedział, że koniecznie muszę to przeczytać, że są tam opisane historie ludzi, którym pomogła silna wiara. Nie słuchałam go wtedy i książkę wrzuciłam do szafki (ten egzemplarz chyba nadal jest w domu u moich rodziców). Pamiętam, że po latach wróciłam do tej książki, ale czytałam tylko fragmenty. W tamtych czasach moim absolutnym hitem był Sekret Rhondy Byrne. Może rok temu mąż wrócił pewnego dnia do domu z nowym wydaniem Potęgi Podświadomości. Kupił ją i wrzucił do biblioteczki. Przeleżała tam do dnia dzisiejszego. Wyciągnęłam ją i mam zamiar przeczytać. 



W tym roku nie przeczytałam zbyt wielu książek. Jeden z celów na 2020 to nadrobić książkowe zaległości. Co ciekawego czytaliście ostatnio?  

Brak komentarzy

Publikowanie komentarza