Jeden długi dzień

Mam wrażenie, że miniony tydzień był jednym długim dniem. Wizyta u lekarza, joga, gimnastyka Emila, praca i okazuje się, że każde popołudnie miałam czymś wypełnione. Wczoraj były Mikołajki - Mąż zabrał chłopców na spotkanie z Mikołajem, który wręczył im prezenty. Byłam bardzo ciekawa ich reakcji, ale miałam umówione jeszcze spotkanie w pracy. Myślałam, że nie zdążę na czas, ale jednak zdążyłam. Radość chłopców była ogromna. Gdy wróciliśmy do domu chłopcy zaczęli rozpakowywać swoje prezenty, dostali klocki Lego i zaczęliśmy je układać. Zmęczenie wzięło jednak górę i postanowiliśmy dokończyć następnego dnia. Wzięłam szybki prysznic i pojechałam na piątkowe zajęcia z jogi. Nasza instruktorka zrobiła nam mikołajkowy prezent i zaplanowała dla nas sesję jogi nindra. Koce, poduszki i ciepłe ubranie - to wszystko, co mieliśmy zabrać ze sobą. To był mój pierwszy raz. Leżeliśmy na matach, okryci kocami i podążaliśmy za głosem instruktorki. Joga nidra jest stanem psychicznego snu -  stanem głębokiej relaksacji. Nie oznacza jednak świadomego śnienia. Nie doświadczamy w niej marzeń sennych lecz pozostajemy zanurzeni w ciszy snu głębokiego.

Wracając z zajęć a było już bardzo późno, postanowiłam zrobić zakupu, których nie miałam czasu zrobić wcześniej. Ze sklepu wyszłam przed 22 a gdy wróciłam do domu przywitał mnie uśmiechnięty Borys. Nie spał i nie miał na to najmniejszej ochoty. Wypakowaliśmy zakupy i położyliśmy się spać mocno po 23. 

Rano (w sobotę) chłopcy już mi nie odpuścili i zabraliśmy się za układanie kloców. Borys dostał wóz policyjny a Emil pojazd kosmiczny. Przed południem skończyliśmy. Chłopcy nadal bawili się nowymi zabawkami a ja miałam chwilę na zrobienie obiadu. Po południu odwiedziliśmy rodzinę a po powrocie już tylko chwila dla siebie. 

Trzymajcie się ciepło! 


Od kilku dni boli mnie głowa i mam mocno zaczerwienione oczy. Zestaw ratunkowy z apteki pomógł mi normalnie funkcjonować. 




Brak komentarzy

Publikowanie komentarza