BRIT

Wraz z nadejściem chłodniejszych dni przyszła pora na ciepłe, otulające perfumy. Tej jesieni postanowiłam wrócić do jednego z moich wielkich ulubieńców, czyli Burberry Brit. To zapach, który na rynku perfumeryjnym utrzymuje się od 2003 roku. Jak pachnie? Pachnie gruszką, migdałami i wanilią - dużą dawką puszystej wanilii i szczyptą limonki. Brit to perfumy ciepłe, otulające, blisko skórne. Zapach ten należy do zapachów linearnych, czyli takich, które przez cały czas pachną praktycznie tak samo, jak kilka chwil od psiknięcia. Dla mnie to ich wielka zaleta, bo choć lubię, gdy perfumy opowiadają historię i zmieniają się w ciągu dnia, to pierwsze nuty Brit są tak uzależniające, że miło, jeśli zapach utrzymuje się w niezmienionej formie przez cały dzień. Brit to perfumy bardzo trwałe i za tę trwałość również bardzo je cenię. Pasują zarówno do pracy i na wieczór. Są eleganckie i kobiece. To zapach, który idealnie pasuje do beżowego trencza i czarnych szpilek.

Jakie inne zapachy polecam na jesień? Zdecydowanie Eternity Calvin Klain, Candy Prada, Vanille Noire Yves Rocher i moje najnowsze odkrycie, czyli Black Opium od YSL.



Czas na weekend. Najpierw wspólny obiad, który właśnie kończę przygotowywać (dzisiaj jemy barszcz ukraiński, ryby, sałatę i pure ziemniaczane) a później weekendowe ładowanie akumulatorów. Nie mamy planów na dalszą część dnia i weekendu. Będziemy odpoczywać, czytać książki i cieszyć się wspólnym czasem. Bez pośpiechu!

Uściski! 

1 komentarz