Wolny wieczór i kalendarz Paperblanks


Mam dzisiaj całkowicie wolny wieczór bez ciśnień i obowiązków. Postanowiłam spędzić go w stylu weekendowym i naładować akumulatory na kolejne dni. Wybór padł na Amelię, przeglądanie nowego numeru magazynu "Czas na wnętrze" i zieloną herbatę. 







Nie miałam okazji pokazać Wam jeszcze mojego kalendarza, który będzie mi towarzyszył przez następne miesiące 2013 roku. Długo zastanawiałam się nad tym jaki kalendarz wybrać i w końcu zdecydowałam się na kalendarz irlandzkiej firmy Paperblanks. Inspirowana barokowymi zdobieniami okładka sprawia, że kalendarz wygląda jak magiczna księga. Jak widać zupełnie mnie zaczarował bo gdy tylko go zauważyłam wiedziałam, że muszę go kupić :) pomimo dość wysokiej ceny. Podzieliłam jednak jego cenę przez liczbę miesięcy, przez które będę z niego korzystać i wtedy cena wydała się już bardziej przystępna ;) Służy mi do zapisywania planów na kolejne dni, ważnych spotkań i terminów, ale sprawdza się również jako notes w którym zapisuję ciekawe cytaty, filmy które chcę obejrzeć, książki, które chcę przeczytać i np. to o czym chciałabym Wam napisać, a nie chcę zapomnieć. 

Nie wyobrażam sobie przestawić się na kalendarz elektroniczny np. w telefonie, bo uwielbiam tą magię jaka towarzyszy korzystaniu z tradycyjnego książkowego kalendarza. 



32 komentarze

  1. Kalendarz jest śliczny:) Ja do tych celów kupiłam śliczny notes:) W biedronce:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Amelia!!! Aż zapragnełam takiego spokojnego wieczoru, na szczęście już wkrótce będę miała krótkie wakacje i może się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe jaki to format :) rzeczywiscie ładny :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo, mój kalendarz :) A Amelia dobra na wszystko. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. przepiękna filiżanka ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. widziałam ten kalendarzw w empiku śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubie takie stylowe gadżety, osobiście korzystam z kalendarza w tablecie, ale nie ma to jak klasyczny kalendarz, który się nigdy nie rozładuje i wszystko jest pod ręką;)
    Pozdrawiam i miłego wieczoru :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam takie wieczory. Piękny kalendarz i filiżanka.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo ze lubie nowinki elektroniczne uwielbiam klasyczne papierowe kalendarze :-) a Amelia to film ktory napewno wymieniam jako jeden z trzech ukochanych. Ale ta bez lektora.. francuski po prostu dodaje klimatu :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy blog , będę ty zaglądać częściej.
    Pozdrawiam KimStyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. śliczną ma okładkę ten kalendarz:))

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak,ja rownież jestem wierna papierowej wersji kalendarza:)

    OdpowiedzUsuń
  13. lubię kalendarze paperblanks :)

    OdpowiedzUsuń
  14. świetna okładka


    zapraszam do mnie na konkurs wygraj balsamy z CarmeX zapraszam http://deserlandia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Kalendarz śliczny, taki stylowy... A Amelia dość specyficzna, obejrzałam raz i drugi raz... już bym nie chciała:p

    OdpowiedzUsuń
  16. Kalendarz jest piękny. Osobiście także preferuję tradycyjną, papierową formę kalendarza. Nie wyobrażam sobie zamienienia go na ten w telefonie. Możliwość dopisywania nie tylko zadań, ale i ważnych cytatów, na które natrafiam codziennie, powracania do nich...to duży plus tradycyjnego kalendarza :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Także preferuje kalendarz książkowy :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kalendarz naprawdę przepiękny :) Ja też jestem zdania, że żaden kalendarz elektroniczny w telefonie nie zastąpi tego kartkowego :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dokładnie, papierowy kalendarz jest niezastąpiony i stanowi doskonałą pamiątkę :) Ja w tym roku zdecydowałam się na kalendarz Beaty Pawlikowskiej, ale przyznam szczerze, że przydałby mi się jeszcze jakiś malutki do torebki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękny. Niestety nie przyjąłby mojego natłoku obowiązków i rzeczy "do spamiętania" :)

    OdpowiedzUsuń
  21. zielona herbata pycha :) kalendarz ekstra:) ale za filmem Amelia to ja nie przepadam :/

    OdpowiedzUsuń
  22. a jaka jest cena tego kalendarza? czy oprócz zwykłych kartek z kalendarza ma jakieś inne ciekawe strony, np. planowanie, wydatki, projekty, ważne święta ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena jest zależna od wielkości i rodzaju, ale ogólnie kosztują +/- 100 zł. W necie możesz znaleźć opis tego co zawierają, z czego są robione i w jaki sposób :)

      Usuń
  23. kalendarz empikowy, czy źle mi się wydaje? ;) ja niestety jestem człowiekiem elektroniki i korzystam w dużej mierze właśnie z elektronicznego kalendarza, ale postanowienie noworoczne to wypełnienie tego papierowego, który otrzymałam w prezencie ;)

    +zielona herbata - pyycha!

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo ładna okładka, kojarzy mi się z orientem.... A Amelię niedawno oglądałam po raz kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja od paru lat jestem uzależniona od papierowego kalendarza. mysle ze tegoroczny to juz chyba siódmy! ale chcialabym zeby byl starannie prowadzony, ladne pismo, jednolity dlugopis, pioro najlepiej.. ale zawsze konczy sie tylko na obiecywankach bo zazwyczaj notatki w moim kalendarzu powstaja tym co mam pod reka i pisze je na kolanie wiec o ladnym pismie moge zapomniec... :)

    OdpowiedzUsuń